﻿<title_newspaper=”Chłopska Droga”>
<title_article=”Jak koło ZMP w Lubieńcu stało się prawdziwym pomocnikiem partii”>
<author_1=”Maria Wójcicka”>
<author_2=””>
<language=”pl”>
<style=”press”>
<year="1951">
<month="12">
<date=”1951-12-16”>
<period=”w”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Przygotowania
Do zorganizowania czerwonego transportu zabrała się młodzież z ogromnym zapałem. Czerwony transport stanowił dla zetempowców świadectwo ich sprawności i umiejętności agitacyjnej. Pierwsze to, i niełatwe, zadanie należało wykonać z honorem. Na zebraniu koła omówiono dokładnie plan całej kampanii. Postanowiono:
Musimy uczynić wszystko, aby transport zboża stał się prawdziwym świętem gromady.
I jeszcze tego samego dnia rozpoczęli pracę.
Chodzili od domu do domu: — gromada Lubieniec organizuje zbiorowo odstawę zboża. Kto jeszcze nie sprzedał zboża, niech odstawi je wspólnie z innymi mieszkańcami gromady. Niech nikogo nie zabraknie w czerwonym transporcie.
Kol. Regina Urbich, przewodnicząca koła, kol. Stanisława Majchrzak, kol. Zofia Matuszewska, kol. Bogumiła Majchrzak chodziły od świtu do nocy. Nie pominięto żadnego domu. Zetempowcy przypominali, jak to w zeszłym roku ich gromada przodowała w całej gminie w sprzedaży zboża państwu. Pomyślcie — mówili młodzi — czy to nie byłby wstyd, gdyby w tym roku ktoś nas wyprzedził?
Zawstydzono Józefa Wilczyńskiego, że uprawia dwie parcele, które dostał od państwa, a zboża nie sprzedał z żadnej. Kilkakrotnie przekonywano Gabrysiaka, że zboże, które ma sprzedać, to nie żadna laska, ale obywatelski obowiązek. Niech więc nie zwleka. Im prędzej, tym lepiej.
Zetempówka Zofia Matuszewska wzięła „na własną odpowiedzialność" swego brata Franciszka. I chociaż do czasu zorganizowania czerwonego transportu Matuszewski nie odstawił ani kilograma zboża, teraz musiał nim „sypnąć".
Uroczysty dzień
Nadszedł wreszcie oczekiwany przez wszystkich zetempowców dzień. Dzień, w którym na drodze wiodącej do punktu skupu zaturkotały gromadzkie furmanki, które wiozły wspólnie — pod czerwonymi transparentami i proporczykami — jasne, piękne lubienieckie zboże.
Na workach, obok gospodarzy, dumnie siedzieli, ubrani w regionalne stroje, zetempowcy. Przygrywała ochoczo harmonia...
— Lubieniacy zboże wiozą, patrzcie... — pogadywali spotykani ludzie.
5 ton zboża odstawionego jednego dnia — to nie fraszka. Ze wieziono je wspólnie i uroczyście, to zasługa dzielnych zetempowców, przyszłych gospodarzy wsi.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>